Wybitny grafik i mistrz linorytu Józef Gielniak napisał „… nasze życie samo w sobie jest nie istniejącym płomieniem, który nikogo nie ‘ogrzewa’, niczego nie rozjaśnia (…) i tylko wtedy, kiedy udaje się nam podporządkować ten ’byt dla siebie’ przezwyciężyć przeciwności, niepowodzenia, ból, rezygnację i rosnącą skłonność do milczenia, wyłączyć się ze zgiełku świata, skupić się, okopać, pogrążyć w cierpliwym trudzie twórczego wysiłku, przemienić naszą szarą codzienność w ślad (…) posiada przedziwną moc ocalenia czegoś, co ‘szarpie’ się i ‘dźwiga’ naszą bezładną cielesność i czyni z nas ludzi, a innym czyni życie znośniejsze, jaśniejsze, piękniejsze.”